Monthly Archives: Luty 2015

Program Zjazdu

„Wysokie góry i odziane lasy,
Jako rad na was patrzę, a swe czasy
Młodsze wspominam, które tu zostały (…)”
Jan Kochanowski

Jubileusz 95-lecia II Liceum Ogólnokształcącego im. Romualda Traugutta w Częstochowie

Dyrekcja i Grono Pedagogiczne II LO im. R. Traugutta w Częstochowie z prawdziwą przyjemnością zapraszają Wszystkich Absolwentów do uczestnictwa w obchodach Jubileuszu 95-lecia II Liceum Ogólnokształcącego im. R. Traugutta w Częstochowie, które odbędą się 24 października 2015 r.

Program uroczystości:

9.15 – 9.30        Spotkanie przed wejściem do Bazyliki Jasnogórskiej
9.30                      Msza św. w Bazylice Jasnogórskiej
10.30 – 11.00   Przemarsz uczestników zjazdu ze sztandarem do budynku szkoły
11.00                    Złożenie kwiatów pod popiersiem patrona szkoły
11.15                     Akademia z okazji jubileuszu w auli szkoły
12.00 – 16.00  Spotkania absolwentów poszczególnych roczników w salach lekcyjnych
14.00 – 16.00  Sentymentalna potańcówka w sali gimnastycznej
20.00                  Bal Absolwenta z widowiskiem „Światło i Dźwięk” w Złotym Potoku w restauracji Kmicic

Uwaga! Zapewniamy transport w obie strony (w cenie balu). Chętni proszeni są o zdeklarowanie się mailowo na adres zjazd@traugutt.net

Szkoła na wesoło – wspomnienia p. Wiesława Kolana (matura 1959)

Pan prof. Teodor Kusznir był bardzo miłym profesorem i radosnym człowiekiem. Często dotykały Go „wypowiedzi” naszego kolegi brzuchomówcy /podobnie jak to opisał we wspomnieniach, kolega z klasy, ks. bp Antoni Długosz, wymieniając p.prof.Litwińską/. Trudno było /dla niewtajemniczonego/ zorientować się skąd głos jest „nadawany”. Najczęściej można było przypuszczać, że głos pochodzi z za drzwi wejściowych lub z balkonu, bo klasa była mała, ale dwoje drzwi miała. No i wiadomo co można było słyszeć – imię profesora, akcentowane i rozciągane „Teoś, Teeooś, Teeeoooś „itp.. I teraz, co się działo? Pan prof. /jak zaznaczyłem wcześniej – człowiek radosny/ udawał, że nie słyszy, ale niezauważalnie przesuwał się, boczkiem, w kierunku drzwi wejściowych.
Gdy już wiedział, że może szybko otworzyć drzwi i złapać „nadawcę” – momentalnie drzwi otwierał i wyskakiwał na korytarz. My tłumiliśmy śmiech, bo przecież wiedzieliśmy, że nikogo tam nie ma. Ale przy posturze profesora /trochę puszysty i niski/ takie szybkie ruchy wywołać musiały radość. Niestety – profesor po tym niepowodzeniu, wracał zawiedziony do klasy, ale jak się okazało, wcale nie zniechęcony co do konieczności wykrycia nadawcy swego imienia. Sposobność nadarzała się dość często. Inna taktyka pana profesora polegała na tym, że przypuszczał, iż głos dochodzi z balkonu, lub przez balkon z sąsiadującej z balkonem klasy.