Monthly Archives: Listopad 2014

Wspomnienia p. Jerzego Zawadowicza

-Moje wspomnienie z „Traugutta”

Częstochowa, 3 listopad 2008

Kiedy myślę o młodości i w ogóle o najlepszych latach mojego życia, które wiązały ze sobą możliwe jeszcze do spełnienia marzenia i pozytywne doznania wynikające z poznawania świata, nieodparcie nasuwa się myśl, że były to lata spędzone w II liceum ogólnokształcącym im. R. Traugutta w Częstochowie.

Począwszy od wyboru tej szkoły po podstawówce, kiedy słyszałem historie mojego ojca- absolwenta Traugutta jak i moich bliższych i dalszych krewnych, a także opowieści o nauczycielach- postaciach barwnych i nietuzinkowych- wybór nasuwa się niejako naturalnie. Później pierwsze tak duże przeżycie- zdanie egzaminu wstępnego i  wreszcie pierwsza lekcja w nowej klasie. Profesor Zyguła- nasz wychowawca ze swadą i humorem przedstawiał wymagania, którym jako uczniowie tak zasłużonego liceum będziemy musieli sprostać. Zainteresowani, co niesie ten nowy świat, zaczynaliśmy naukę w nowym gronie kolegów. Aby bardziej scementować towarzystwo, profesor Zyguła wprowadzał nowe zwyczaje. Jeżeli ktoś zachorował, koleżanki i koledzy mieli go odwiedzać. W ten sposób szybko zacieśniały się koleżeńskie przyjaźnie. Szybko przekonaliśmy się, że Traugutt to był niesłychanie barwny świat ciekawych osobowości. Dotyczyło to zarówno uczniów,  ale także,  a może przede wszystkim grona pedagogicznego. Matematyki uczył profesor Zyguła. Wymagający, ale dający z siebie bardzo dużo. Rzadko kiedy udaję się spotkać nauczyciela matematyki, który w ciekawy i przemyślany sposób potrafił nauczyć matematyki wyłącznie na lekcji. Dbał o to, żeby wszyscy zrozumieli przedmiot i nauczyli się go. Dlatego miał też niepodważalny autorytet i szacunek nawet wśród tych, którym nie szło najlepiej. Byliśmy niewątpliwie ”klasą Zyguły”.
Jednak ”nie samą nauką”… Wśród nauczycieli , którzy wmuszanie nam wiedzy traktowali jako swój święty obowiązek byli i tacy, którzy podjęli się organizowania czasu wolnego młodzieży.
Trzeba, pamiętając tamte lata, przyznać że nie byliśmy w liceum poddawani indoktrynacji przez „jedynie słuszną” ideologię.