Wspomnienia p. Marka Walarowskiego

Całe moje życie związane jest z muzyką. Zagrałem setki koncertów mniejszej i większej rangi- również przed wielotysięczną widownią z transmisjami radiowo-telewizyjnymi. Wszystkie poprzedzone były próbami, podczas których się …nudziłem. Dlaczego?- Pora cofnąć się do początku lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Już w pierwszej klasie Liceum dostałem się do szkolnego zespołu muzycznego. Jego skład krystalizował się stopniowo. Odbywaliśmy regularne próby dwa razy w tygodniu,  centrum naszego zainteresowania była pop music w jej najbardziej ambitnej formie. Opiekunem zespołu był prof. Krzysztof Pośpiech, który ,jak pokazał czas, sporo nas nauczył, a któremu ja zawdzięczam szczególnie wiele. To On wspierał mnie w drodze na bardzo elitarne studia, których konsekwencją były moje późniejsze sukcesy i zaszczyty.
Czas zatarł już nieco wspomnienia i nie pamiętam momentu, w którym nasz  Zespół znalazł się w strukturach Harcerstwa. Pamiętam tylko, że był to okres, kiedy wszystko, co najlepsze w naszej szkole, nosiło mundurek i, jak pokazała przyszłość, ich posiadacze nie musieli się wstydzić swoich życiorysów. Do dziś postrzegam Harcerstwo przez pryzmat osoby prof. Włodzimierza Kolmana i tego, co przełożyło się na moje muzyczne zainteresowania. Zagraliśmy mnóstwo koncertów, braliśmy udział w realizacji programu telewizyjnego, a także dokonaliśmy nagrań w Studio Polskiego Radia w Opolu, z którym z tytułu moich licznych występów na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej, byłem związany przez długie lata. Realizatorzy moich autorskich nagrań pamiętali po latach  i wspominali z sympatią grupę entuzjastów z Częstochowy. Nie wspomnę już ile przygotowań i prób wpłynęło na ten nasz  sukces. Jedno jest niezaprzeczalne- tamte próby, w konfrontacji z tymi późniejszymi, „profesjonalnymi”-   były fantastycznie ciekawe. Dziś również wiem, jako wykładowca w Instytucie Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach, że wcale nie tak łatwo jest wskrzesić pasję u młodych ludzi, więc moja wdzięczność i podziw dla naszych opiekunów jest tym większa, zwłaszcza, że nie tylko ja jeden z naszego Zespołu pozostałem wierny muzyce. Ale o tym niech opowiedzą oni sami…
Harcerstwo, to nie była dla mnie tylko muzyka. To również były obozy i fajna zabawa. Ale ta część wspomnień ma charakter bardziej osobisty. Dziś wiem, że był to najpiękniejszy czas w moim życiu. Nigdy nikogo i niczego nie zapomnę i za wszystko bardzo, bardzo dziękuję.